4 grudnia 2010

Paris !

Po raz drugi wróciłam do Paryża i po raz drugi jestem zachwycona tym miejscem. Paryż ma w sobie coś magicznego, coś niezwykle przyciągającego, co sprawia, że chce się tam wrócić… Już dziś wiem, że nie była to moja ostatnia podróż. Planuje wrócić tam na wiosnę z moim narzeczonym.

Co mi się najbardziej podobało? Co najbardziej mnie urzekło? Czy ja wiem... odpowiedź może będzie banalna, ale to chyba wieża Eiffla’a . Nie wiem czy można powiedzieć, że to cud architektury, ale tak czy owak, jest to coś, co zapiera dech w piersiach. Zarówno stojąc u jej stóp jak i na szczycie, moje wrażenia były nie do opisania w słowach, żadne zdjęcia nie oddadzą tego widoku. Po prostu choć raz w życiu trzeba tam być!

Jak już pisałam nasza podróż do Paryża miała związek z 18-nastymi urodzinami mojego brata Tomka. Mama zabrała nas i było to naprawdę niezapomniane przeżycie. Postanowiliśmy zwiedzić Paryż śladami naszego ulubionego filmu „Kod da Vinci”. Wiele rzeczy udało nam się zobaczyć przez te kilka dni. Widzieliśmy Luwr, linię Róży oraz mroczny, tajemniczy kościół Saint Suplice. Wybraliśmy się także na ekscytującą dwu godzinną podróż autobusem z odkrytym dachem (tak zimno było, ale warto było trochę zmarznąć :-) ), której trasa wiodła przez najsłynniejsze zabytki Paryża. W Luwrze byliśmy około 4 godzin, niestety czas nie pozwolił nam na dłuższe zgłębianie jego tajemnic. Naszemu solenizantowi najbardziej podobał się właśnie Luwr. Fakt – robi wrażenie! Gdzie tylko nie przystaniesz przed Tobą dzieło sztuki podpisane znanym nazwiskiem. Rewelka! A Mona Lisa?? Ahhh… ta dopiero jest tajemnicza… piękna, poważna i niezwykle dostojna – to właśnie ona.

Aha, polecam Wam spróbowanie ZUPY CEBULOWEJ! Zupy z cebuli zapytacie? Ja też się dziwiłam, ale jest świetna! Ma działanie rozgrzewające i wyśmienity smak.

Poniżej możecie zobaczyć relację zdjęciową z naszej podróży do niezwykłego Paryża i kilka moich outfitów ;-) Miłego oglądania.





Widok nocą z wieży Eiffla'a.

Przejażdżka autobusem - przystanek Muzeum d'Orsay



Piękny budynek Opery.






Luwr z Puchatkiem.


Tytuł fotki: Dmuchanie nosa pod Sorboną. :-)

LV.

des Champs-Élysées - i wszytsko jasne.








Montmarte.


Moulin Rouge.

Wykaz wszystkich linii metra.








Mami i Puchatek.












Francuskie śniadanko.







Fragonard to muzeum perfum i sklep. Tutaj kupuje perfumy. Niezwykłe zapachy! są to najprawdziwsze perfumy, bez dodatków. Wystarczy raz psiknąć i zapach pozostaje na cały dzień.



Pyszne macaroons (makaroniki) z ekskluzywnego sklepu Fauchon.







Pysznej kawy ze Starbucks'a również nie zabrakło. A widok przez okno... na Moulin Rouge. Super!


Tym razem wybrałam zapach Etoile.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz