12 października 2013

Postcard from Tenerife...

Buenos dias!

Moje cudowne, hiszpańskie wakacje dobiegły końca już ponad tydzień temu, a ja wciąż jestem myślami nad oceanem. Po dwóch tygodniach spędzonych w tak uroczym miejscu trudno jest mi się przyzwyczaić do jesiennej aury panującej w Polsce. Wszyscy wiemy, że to, co dobre niestety szybko się kończy... Dobrze, że po takich momentach w życiu pozostają nam niesamowite wspomnienia i piękne zdjęcia, które za każdym razem będą przypominać o chwilach, dla których warto żyć.

Wyjazdy to moje ulubione momenty blogowe. Uwielbiam tworzyć relacje z pięknych miejsc, które udało mi się zobaczyć. Cieszę się, że w tym roku znów mogę pokazać Wam coś ciekawego. Na moje odczucia dotyczące samej wyspy oraz na podsumowanie wyjazdu przyjdzie czas pod koniec wakacyjnych postów. Postanowiłam całą moją opowieść o Teneryfie podzielić na kilka postów, które będą przedstawiały poszczególne dni naszych wycieczek po wyspie. Oczywiście pomiędzy postami pojawi się kilka wakacyjnych stylizacji. Na wstępie pragnę Was jednak uprzedzić, że tych "przygotowywanych stylizacji" niestety jest naprawdę niewiele. Ku mojemu zdziwieniu na Teneryfie bardzo późno następował wschód słońca ( ok. 8.00 czasu hiszpańskiego - ok. 9.00 czasu polskiego ). O 19.00 (czasu hiszpańskiego) w bardzo szybkim tempie słońce zachodziło. Idealne światło na zdjęcia było, więc ok. 15-16... a wtedy podróżowałam pomiędzy kolejnymi planowymi punktami lub wygrzewałam się na plaży. Mimo tak niefajnej wiadomości, którą właśnie Wam przedstawiłam, mam nadzieję, że uda mi się nadrobić Wasz niesmak obecnymi, jesiennymi stylizacjami. Aczkolwiek jak zwykle nie mam pojęcia czy uda mi się z tej obietnicy wywiązać, bo przede mną chyba najcięższy rok na studiach. Tak, tak... za rok o tej porze mam nadzieję, że będę szczyciła się tytułem magistra ;-) Skoro już do Was dotarły wszystkie te "nieszczęśliwe" wiadomości, zapraszam, więc na pierwszy post z Teneryfy! Tytuł, który dobrałam jest celowy. Na początku postanowiłam pokazać Wam część mojej wyprawy w skrócie, aby później móc ją Wam szczegółowo pokazać w odrębnych postach. To taka moja wakacyjna pocztówka.
Zapraszam Was na "moje wakacje"... ;-) 



Teneryfa to dosyć spora (2034 km2 ) hiszpańska wyspa położona na Oceanie Atlantyckim, na północny-zachód od wybrzeży Afryki. Leży na tej samej szerokości geograficznej co Floryda. Wraz z Gran Canarią, La Palmą, Fuertaventurą, Lanzarote, El Hierro oraz La Gomerą tworzą powstały przed 20-40 mln lat temu archipelag Wysp Kanaryjskich. Teneryfa jest największą z nich, a zarazem najbardziej zróżnicowaną krajobrazowo. Podobnie jak Madera nazywana bywa często krainą wiecznej wiosny, choć w rzeczywistości zróżnicowanie klimatyczne wyspy jest spore. W kurortach na południu panuje raczej nieustające lato ( tutaj liczyć możemy nawet na 2500 godzin słonecznych w roku). Natomiast północ wyspy (bardziej zielona i bardziej atrakcyjna pod względem krajobrazowym) jest uważana za mokrą i chłodniejszą część Teneryfy. My mieszkaliśmy w Puerto de la Cruz ( właśnie na północy). Po przeczytaniu powyższej informacji w przewodniku zupełnie spanikowałam i stwierdziłam, że być może dokonałam złego wyboru. Prawdopodobnie jednak udało nam się trafić na bardzo dobrą pogodę ( wcześniej na forach internetowych czytałam, że we wrześniu w Puerto de la Cruz nie ma mowy o leżeniu na plaży i kąpielach w oceanie, bo jest już zimno !?). Prawda, w ciągu dwóch tygodni w Puerto wieczorami kilka razy padało, no i raz w dzień ( chociaż było to moim zdaniem ogromnym zbawieniem po 34 st. upałach), ale nie można powiedzieć, że było tam chłodno. Całe szczęście mieliśmy samochód, więc w momencie gdy nad Puerto o poranku pojawiały się chmury był to znak, że należy jechać na drugą stronę wyspy... gdzie słońca nie brakowało.

Zdjęcie powyżej jest moim ulubionym. Generalnie po obejrzeniu wszystkich zdjęć zrobionych na Teneryfie, śmiejemy się, że wulkan El Teide ma więcej zdjęć niż ja i Mateusz razem wzięci. Możemy dla niego założyć odrębny album. Obfotografowałam go chyba z każdej strony. Ale trzeba przyznać, że na tym zdjęciu wyszedł wyjątkowo ładnie ;-)








Plażę El Doque pokazywałam Wam na Instagramie. To zdecydowanie najładniejsza plaża na Teneryfie! Już w tym miejscu pragnę zaznaczyć, że jeżeli wybieracie się na Teneryfę po to, żeby poplażować to nie jest to najlepszy wybór. Fakt, Teneryfa może się poszczycić liczbą 140 plaż. Jednak w rzeczywistości są to plaże malutkie, z czarnym piaskiem lub zupełnie sztuczne. Na wyspie większość plaż jest czarnych ( w końcu jest to wyspa pochodzenia wulkanicznego) lub usypanych sztucznie. Wielka i podobno piękna "Playa de las Teresitas" (kilka zdjęć poniżej) jest w całości przygotowana sztucznie. Nawet palmy zostały tam specjalnie posadzone... Playa El Doque jest plażą piaszczystą, jednak sztucznie uzupełnianą. W skład piasku wchodzą również muszelki, dzięki czemu jest on bardzo jaśniutki, niemal biały. Kolor oceanu w tym miejscu jest niesamowity! Przypomniał mi na myśl słynną Zatokę Wraku z Zakynthos. Chociaż jest ona przynajmniej kilka razy większa od malutkiej El Doque i położona jest na Morzu Jońskim, to kolor wody w tym miejscu był identyczny!





Powyżej dwa zdjęcia: uliczka w uroczym nadmorskim miasteczku Garachico oraz widok z klifu na całe miasto. Z pewnością podczas pobytu na Teneryfie warto tam zajrzeć. Garachico uważane jest za najbardziej malownicze miasteczko wyspy. Słynie m.in. z lawowych basenów, w których turyści i młodzi Hiszpanie uwielbiają pływać. 


 Powyżej: Playa de las Americas - ogromny kurort turystyczny zlokalizowany na południu wyspy.






Powyżej: Playa Jardin ( w Puerto de la Cruz). Piękna czarna plaża otoczona zadbanym ogrodem. W pogodny dzień nad plażą powinien ukazać się majestatyczny El Teide. Niestety ani razu nie udało mi się go w tym miejscu sfotografować (jedynie telefonem... zdjęcie pokazywałam Wam na Instagramie).  W tym miejscu, po nawietrznej stronie wyspy na wysokości 500-1500 m wiatry pasatowe tworzą gęste chmury, które potrafią utrzymywać się tylko o poranku, pojawiać się popołudniu, lub utrzymywać się przez cały dzień. Wierzchołek Pico del Teide był, więc za każdym razem w chmurach kiedy usiłowałam fotografować Playę Jardin :-) 


Powyżej: Los Gigantes - majestatyczne 600-metrowe skalne urwiska czarnego wulkanicznego bazaltu spadające wprost do oceanu po północno-zachodniej stronie wyspy. Klify rozciągają się na odcinku ponad 10 km. Najlepiej podziwiać je z turystycznego Puerto de Santiago lub z pokładu łodzi wycieczkowej.










Powyższy księżycowy krajobraz to Parque Nacional del Teide. Na wyprawę na szczyt wulkanu El Teide przewidziałam osobny, szczegółowy post, dlatego teraz nic Wam nie zdradzę ;-) 


Teneryfa nazywana jest nie tylko wyspą wiecznej wiosny, ale także "wyspą kwiatów". Bogactwo świata roślinnego Teneryfy jest nieocenione. Częściowo wynika to z warunków klimatycznych - na wyspie występuje aż 50 różnych mikroklimatów. Oprócz roślin rodzimych występuje tu wiele gatunków pochodzenia śródziemnomorskiego sprowadzonych przez Hiszpanów po podboju (m.in. kaktusy, migdałowce, eukaliptusy i drzewa owocowe). Dracena smocza, strelicje, poinsecja (gwiazda betlejemska), kaktusy i bugenwille można zobaczyć praktycznie w każdym miejscu Teneryfy.  Na zdjęciu efektowna strelicja, nazywana również rajskim ptakiem. Zachwyca pomarańczowo-fioletowo-niebieskim kwiatem, przypominającym kształtem głowę żurawia. Jest popularną ozdobą parków i hotelowych ogrodów Teneryfy ( to także kwiatowy symbol portugalskiej Madery). Jest świetnym pomysłem na pamiątkę z podróży. W wielu miejscach można kupić ją w niewielkiej doniczce  lub w postaci nasion.  







Największą atrakcją wyspy jest z pewnością Loro Parque. To ogromne botaniczne zoo zlokalizowane na północy wyspy, w Puerto de la Cruz. To doskonałe miejsce dla całych rodzin. Można tu podziwiać delfiny, orki, płaszczki, rekiny, flamingi, małpy, pantery, nietoperze, goryle, białe tygrysy, największą kolekcję papug ( ponad 350 gatunków z różnych zakątków świata) oraz wiele, wiele innych, o których opowiem Wam także w odrębnym poście. To tutaj podziwiałam "największą lodówkę świata" - planetę pingwinów. Filmik z udziałem tych pięknych zwierzątek pokazywałam Wam na Instagramie


Przedstawiłam Wam nasz wyjazd w ogromnym skrócie. Mam nadzieję, że macie ochotę na więcej zdjęć. Specjalnie dla Was stworzę mały przewodnik po wyspie. Opiszę miejsca, które warto zobaczyć oraz opowiem Wam o moich wrażeniach. Mam nadzieję, że mój "mini przewodniko-pamiętnik" przyda się Wam podczas wyboru wakacyjnego miejsca lub tym, z Was którzy już tam byli -  przypomni niesamowite wrażenia, które pozostawia pobyt na Teneryfie :-)



9 komentarzy:

  1. Zazdrość mnie zżera jak widzę takie piękne krajobrazy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne zdjecia!!! Dzieki nim mogłam choć trochę poznać Teneryfę ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne zdjęcia zazdroszczę :))) !

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie,ciekawy post i super zdjęcia :) teraz jeszcze bardziej chcę na Teneryfę :)

    ja byłam na Lanzarote i Fuerteventurze,również piękne wyspy

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapiera dech! Niesamowicie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne miejsce!
    Świetne połączenie tej kurtki khaki i spódnicy koralowej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zdjęcia:) bardzo chciałabym wiedzieć jakim aparatem są robione ponieważ sama przymierzam się do kupna:)

    OdpowiedzUsuń